W ciągu ostatnich kilku lat bardzo popularnym zjawiskiem w świecie gier, są mikropłatności. Najpopularniejszym miejscem, w którym owe transakcje są najbardziej popularne są z założenie 'darmowe' gry MMO oraz gry online, w które pogramy z poziomu przeglądarki. Z biegiem czasu skala tego przedsięwzięcia urosła do rozmiarów, w których największe firmy umieszczają w swoich grach mikropłatności.
Producenci doskonale zdają sobie sprawę, że ludzie aby wygrywać będą wstanie zapłacić złotówkę, pięć, dwadzieścia. Tu nie ma przypadku, że mikropłatności cieszą się taką popularnością. Producenci gier zdali sobie sprawę, że nie tylko tak mogą wyciągnąć dodatkowe pieniądze od graczy. DLC, Edycje limitowane, konta premium, Edycje kolekcjonerskie, Edycje Premium, Edycje Game of The Year Edition - i to wszystko od znanych na całym świecie wydawców.
Ale jak to w świecie bywa, głosy za i przeciw wyrównują się, kiedy do zdania dochodzą gracze. 'Nie chcesz to nie płać, nikt Ci nie każe', to jedno z najpopularniejszych sformułowań zdań ludzi, którzy z mikropłatności korzystają. Inni, widzą tylko wyzysk i oszustwo na niekorzyść szarego konsumenta. Także ilu użytkowników, tyle opinii.
Moim zdaniem, obecny rynek gier jest skonstruowany na niekorzyść konsumentów. Płacimy niemałe pieniądze, ale czy tak naprawdę zdajemy sobie sprawę za co płacimy? Prostym przykładem jest Battlefield 3/4, gdzie dostajemy grę w wersji podstawowej (kilka map, trybów, pojazdów i broni), a za dodatkowe pieniądze będziemy mieć dostęp do kilku dodatków DLC. Czyli dostajemy wersję demo z opcją rozbudowy do pełnej wersji. Ja osobiście chcę dostawać pełny produkt, za który płacę, a nie stać się maszynką do zarabiania pieniędzy.
Pozdrawiam, RocknRolla



0 komentarze:
Prześlij komentarz