Hej, jestem świeżo po seansie filmu Paula Haggisa - Third Person, co w tłumaczeniu na nasz język brzmi, uwaga - Miasta miłości ( o zgrozo! ). Może troszkę o reżyserze i scenarzyście tego filmu. Patrząc na dorobek tego pana na filmwebie można wywnioskować, że jest on lepszym scenarzystą niż reżyserem. Do scenariuszy, które wyszły spod jego pióra, lub klawiatury możemy zaliczyć takie tytuły jak: Casino Royale, Quantum of Solance, Crash (2 Oscary) i Million dollar baby.
Patrząc na plakat filmu Third Person, uwagę przykuwa obsada, w której możemy odnaleźć dosyć znane nazwiska z Liamem Neesonem na czele. Towarzyszą mu Mila Kunis, Olivia Wilde, James Franco i Kim Besinger. Wszystko wygląda pięknie. Zapowiada się naprawdę dobry i poruszający melodramat. Ale czy na pewno?
Film opowiada nam kilka historii, które teoretycznie nie są ze sobą powiązane, ale praktycznie stanowią jedną wspólną całość. Gdy dobrze skupimy się na akcji filmu, zaczniemy dostrzegać, że film jest tak naprawdę historią, którą główny bohater (Liam Neeson) stara się opisać w swojej książce. Także będziemy podróżować między Paryżem, Nowym Jorkiem i Rzymem, razem z resztą bohaterów.
Osobiście film w moim odczuciu jest zbyt długi. Nie spodobał mi się. Może to dlatego, że nie jestem fanem takiego rodzaju filmów. Jeżeli chodzi o gatunek, który ten film reprezentuje to postawiłbym go pomiędzy melodramatem, a filmem o lekkim zabarwieniu psychologicznym.
Jeżeli ktoś ma okazje na poważne kino, oraz ma czas i chęci na odrobinę myślenia to film jest jak najbardziej dla tej osoby
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


0 komentarze:
Prześlij komentarz