Let Them Die, czyli niekończące się serie gier.



Nie macie czasami dosyć rozrastających się ciągle serii? Nie czujecie się naciągani, gdy developer wypuszcza tytuł „Twoja Ulubiona Seria nr XXV”? Pal licho, jeśli to kolejna odsłona tytułu sportowego, lub shootery, które tak bardzo się uwielbia.  Problem tyczy się przede wszystkim tych gier, produktów(niepotrzebne skreślić) które zachowują jakąś ciągłość fabularną. Istnieje ryzyko, że przy obecnych tendencjach przeciętna fabuła serii gier komputerowych niedługo będzie tak samo porypana jak ta z komiksów DC i Marvela.

Doskonałym przykładem jest seria Resident Evil, której najnowsza odsłona, zwana Revelations to już dziewiąty tytuł z serii. Nie liczę tutaj oczywiście wszelakich spin-offów, a tych mamy na pęczki. Pamiętam, jakim zdziwieniem był czwarty Resident, który tak na dobrą sprawę mógłby być osobnym tytułem.  Ten tytuł przecież oferował skrajnie inny model rozrywki, a na dodatek zastąpiono poczciwe zombiaki hiszpańskimi wieśniakami zatrutymi jakąś glistą, czy czymś. Ilość nawiązań na tyle nikła, że fabularnie również niewiele ją łączy z poprzedniczkami. Pytanie więc: Po co?

Odpowiedź oczywiście jest banalnie prosta.  Taki typowy fan to przecież łyknie to bez popitki, a nawet ci rozczarowani sięgną, by zobaczyć co się dzieje z ich dzieciństwem. Pieniążki zarobione i nie trzeba specjalnie niczego reklamować, bo w końcu seria z tradycjami. Ciężko się dziwić, że developerzy nie chcą się ze swoimi krowami dojnymi pożegnać i gracze szykują się chociażby na piąty Metal Gear Solid, mimo, że ten czwarty, który definitywnie zakończył fabułę był już cholernie poplątany.  Dla przypomnienia: warunkiem przejścia gry z całkowitym zrozumieniem tego co się wokół nas dzieje jest przejście wszystkich poprzednich gier z serii(tak, tych 8bitowych również).  Jeżeli posiadasz słabą pamięć, to proponuję przejść te gry jedna po drugiej. Oczywiście, jak już wspomniałem, końca nie widać bo można przecież narobić mnóstwo gier, których akcja dzieje się pomiędzy poprzednimi częściami, oraz oczywiście spin-offy. Taki Metal Gear Rising, chociaż ładny i cholernie efekciarski z serią ma wspólnego tyle, że łączy je bohater drugiego MGS, którego ¾ graczy bodajże nienawidzi. Swoją drogą, jest to dosyć kłopotliwa sytuacja. Podejrzewam, że usunięcie nawiązań do serii skutkowałoby nieco pochlebniejszymi recenzjami( w końcu ciężko wytrzymać porównanie z jednym z najbardziej kasowych tytułów w historii), ale jednocześnie sprzedaż takiego tytułu zmalałaby wielokrotnie. Wszystko to jest oczywiście, jak najbardziej zrozumiałe, w końcu gry komputerowe XXI wieku to olbrzymie projekty, hollywoodzkie budżety i źródła zarobków mnóstwa ludzi, a nie, jak to było na początku, duet napaleńców tworzących gry w piwnicy rodziców.

 Chyba największa posucha, jeżeli chodzi o nowości panuje w gatunku bijatyk.  Jak spojrzę na własną bibliotekę gier to widzę: Tekken Tag Tournament 2(czytaj: to już ósmy Tekken!), King of Fighter XIII, Mortal Kombat 9, Street Fighter niby IV, ale jest też seria ALPHA, EX, a i tak każdy numerowany tytuł ma po kilka wersji.  Nie słyszałem natomiast, by furorę robił jakiś nowy tytuł.  Oczywiście muszę tutaj też nanieść poprawkę na to, że akurat w przypadku tego gatunku istnieją jakieś wyryte przez lata nawyki i postacie, których lista ciosów nie zmienia się drastycznie, a jedynie rozszerza. Poświęcony czas na udoskonalanie techniki szkoda porzucić na coś, gdzie trzeba by było zaczynać od nowa.

Kolejnym faktem jest to, że problem tyczy się przede wszystkim konsol. Najnowsza odsłona twojej ulubionej gry jest bardzo często argumentem do zakupu kolejnej czarnej skrzynki i to najlepiej wtedy, gdy jest „oooo taka niesamowita”. Gracz PCtowy i tak od czasu do czasu będzie ulepszał swój sprzęt, więc jego nie trzeba bardzo do niczego nakłaniać. 


Na zakończenie moje niepobożne życzenie. Niech pewnikiem zarobku developera będzie jakość, a nie odgrzany kotlet. Niech pewne wreszcie serie się skończą i dają miejsce nowym.  Niech kończą się Uncharted’y(oby zdechły na dobre) i powstają takie The Last of Us.

0 komentarze:

Prześlij komentarz

 

About

Łukasz, 24lata, Trójmiasto. Interesuję się muzyką, filmem, sportem, elektroniką i tego typu rzeczy będą przeze mnie poruszane na blogu. Pozdrawiam.